Gronkowcowe zakażenie kości

Moja choroba zaczęła się od wypadku w lutym 2003 roku. Wówczas doznałem otwartego złamania, a raczej zmiażdżenia kości piętowej. Dosłownie z rozsypaną piętą (niewielkie fragmenty kości pozostały w bucie) przewieziono mnie do szpitala w Gliwicach gdzie jak się okazało, zamiast pomocy spotkało mnie pasmo pomyłek ze strony lekarzy oddziału urazowego.

W czym mogę pomóc?
Paweł Skrzęta
Konsultant CaliVita International
zadaj pytanie ?
infolinia: 0801 009 520
kom. 796 703 535

Trzy tygodnie po zabiegu zespalającym zmiażdżoną kość piętową lekarz zmieniający opatrunek, nożyczkami przeciął tętnicę, z której trysnęła fontanna krwi. Od tego czasu z nogą było już coraz gorzej ponieważ uszkodzenie tętnicy doprowadziło do częściowej martwicy stopy. Początkowo rana była koloru różowego jednak wkrótce zaczęła się "ślimaczyć" ze względu na brak krążenia i zakażenie grzybem Candida albicans.

Lekarze ograniczali się tylko do usuwania martwych tkanek i prób przeszczepu skóry (na owrzodzenie!!!!). Wkrótce po ich wielokrotnych zabiegach w dnie rany były już widoczne fragmenty kości i ścięgna.

Gdy po 7tygodniach lekarzom z Gliwic wyczerpały się pomysły na dalsze leczenie, odesłali mnie do Warszawy na oddział chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej.

Badanie miejscowe wykonane w dniu przyjęcia do warszawskiego szpitala, ujawniło "profesjonalizm" konowałów z Gliwic: ...w dnie rany widoczne odłamy kostne i martwiczo zmienione fragmenty mięśni i ścięgien. Całość przykryta resztkami martwiczego przeszczepu pośredniej grubości. Brak tętna na tętnicy w okolicy kostki przyśrodkowej. Wokół rany pas skóry z cechami stanu zapalnego.

Zarażono mnie gronkowcem złocistym

Myślałem, że w tym szpitalu nastąpi zwrot w leczeniu - jednak myliłem się. Dopiero miesiącu po przyjęciu na oddział wykonano zabieg zamknięcia rany przeszczepem krzyżowym - przyszyto lewą stopę do prawej łydki (w tej pozycji spędziłem 5 tygodni zanim nogi były ponownie oddzielone).

Od momentu uszkodzenia tętnicy do zamknięcia "dziury" minęło 6 tygodni. Przez cały ten okres kość pięty była na wierzchu i wskutek niedokrwienia częściowo obumarła. Mało tego, tydzień po przeszczepie okazało się, że zostałem zarażony gronkowcem złocistym (MSSA).

Z oddziału chirurgii plastycznej wypisano mnie w lipcu. Jednak po niecałych 2 miesiącach spędzonych w domu wróciłem do szpitala na leczenie gronkowcowego zakażenia kości. Tam przeszedłem zabieg oczyszczania kości. Po 5 tygodniach zostałem wypisany do domu. Posiew kontrolny był ujemny - bakterii nie wyhodowano. Jednak radość była krótkotrwała. Już po 4 tygodniach od wypisu kontrola poszpitalna wykazała obecność gronkowca. Miesiąc później zostałem ponownie przyjęty na oddział.

W szpitalu spędziłem Święta Bożego Narodzenia i Sylwestra, przeszedłem kolejne dwa zabiegi oczyszczania kości. Wypisano mnie po 9 tygodniach z otwartą raną. Lekarz zalecił miejscowe leczenie - opatrunki z antybiotykiem sypanym bezpośrednio na ranę.

Pomimo miejscowego stosowania antybiotyku proces zapalny nie ustąpił i stan pięty z dnia na dzień był coraz gorszy. Z powodu długotrwałego braku obciążenia nogi nastąpiło odwapnienie wszystkich kości do stawu kolanowego.

Minął rok od wypadku, a w leczeniu żadnego postępu, noga była w gorszym stanie jak w chwili wypadku. Powikłania były już na tyle poważne, że groziła mi amputacja nogi. Zdesperowany zacząłem sam szukać informacji na temat gronkowca, uzupełnienia leczenia, jakiegoś sposobu na zrost kości. Po prostu czegokolwiek, co w tej sytuacji mogłoby mi pomóc uratować nogę.

Przebieg kuracji oczyszczającej

Odtrucie organizmu rozpocząłem 4 tygodniową kuracją Polinesian Noni, dzięki temu zostały usunięte toksyny po zastosowanych lekach przeciwbólowych, antybiotykach, środkach nasennych. Na tym etapie oczyszczania organizmu towarzyszyły mi dolegliwości związane z detoksykacją: gorączka, częste oddawanie moczu, luźny stolec, wystąpił obrzęk stopy, z przetoki zaczęła wydzielać się ropa, martwicze tkanki i skrzepy, wystąpiły zawroty głowy i kaszel - inny niż przy infekcji, nie spowodowany bólem gardła.

Po 4 tygodniach kuracji Polinesian Noni zastosowałem ParaProteX?, który wzmocnił mój układ odpornościowy i bezpośrednio zadziałał na gronkowca złocistego.

Równocześnie z Polinesian Noni i ParaProteX stosowałem AC Zymes, który odbudował zniszczoną przez antybiotyki florę przewodu pokarmowego. Dodatkowo w początkowym etapie kuracji zapobiegł wystąpieniu biegunek.

Kolejnym preparatem był Garlic Caps. Ten preparat zastosowałem przede wszystkim ze względu na właściwości przeciwzakrzepowe - był idealną alternatywą dla syntetycznej aspiryny protect.

Moja zmiażdżona pięta i odwapnione kości potrzebowały zwiększonej ilości wapnia, dlatego do kuracji włączyłem Strong Bones, który dostarczył niezbędnego do zrostu i przebudowy kostnej minerału. Ze wzgledu na stan zapalny kości stosowałem również chrząstkę rekina głębinowego - Shark Aid.

W celu przyspieszenia gojenia zastosowałem Vitamin E, Chelated Zinc i C-500, który również pomógł zregenerować się zmiażdżonej kości.

Efekty kuracji były niesamowite. Każda wizyta kontrolna w szpitalu była krokiem naprzód. Kolejne zdjęcia rentgenowskie ukazywały jak szybko postępuje zrost i regeneracja kości. Wkrótce lekarz pozwolił mi chodzić przy pomocy tylko jednej kuli. Niedługo potem odrzuciłem ją i po 6 miesiącach samodzielnie stanąłem na dwóch nogach.

Profilaktycznie suplementy stosuję nadal. Dodatkowo raz w roku gruntownie oczyszczam organizm, by nie dopuścić do obniżenia odporności.

Jeśli Twoja walka z zakażeniem, infekcją jest bezskuteczna i nie widzisz efektów to tą różnicę możesz zmienić. Jednak sam musisz o tym zdecydować. Z mojej strony możesz oczekiwać fachowego doradztwa.