![]() |
![]() |
Gronkowcowe zakażenie kości
|
Moja choroba zaczęła się od wypadku w lutym 2003 roku.
Wówczas doznałem otwartego złamania, a raczej zmiażdżenia kości piętowej.
Dosłownie z rozsypaną piętą (niewielkie fragmenty kości pozostały w bucie)
przewieziono mnie do szpitala w Gliwicach gdzie jak się okazało,
zamiast pomocy spotkało mnie pasmo pomyłek ze strony lekarzy oddziału urazowego.
Trzy tygodnie po zabiegu zespalającym zmiażdżoną kość piętową
lekarz zmieniający opatrunek, nożyczkami przeciął tętnicę, z której trysnęła
fontanna krwi. Od tego czasu z nogą było już coraz gorzej ponieważ uszkodzenie
tętnicy doprowadziło do częściowej martwicy stopy. Początkowo rana była koloru
różowego jednak wkrótce zaczęła się "ślimaczyć" ze względu na brak krążenia
i zakażenie grzybem Candida albicans.
Lekarze ograniczali się tylko do usuwania martwych tkanek i prób
przeszczepu skóry (na owrzodzenie!!!!). Wkrótce po ich wielokrotnych zabiegach
w dnie rany były już widoczne fragmenty kości i ścięgna.
Gdy po 7tygodniach lekarzom z Gliwic wyczerpały się pomysły
na dalsze leczenie, odesłali mnie do Warszawy na oddział chirurgii plastycznej
i rekonstrukcyjnej.
Badanie miejscowe wykonane w dniu przyjęcia do warszawskiego szpitala, ujawniło
"profesjonalizm" konowałów z Gliwic:
...w dnie rany widoczne odłamy kostne i martwiczo zmienione
fragmenty mięśni i ścięgien. Całość przykryta resztkami martwiczego przeszczepu
pośredniej grubości. Brak tętna na tętnicy w okolicy kostki przyśrodkowej. Wokół
rany pas skóry z cechami stanu zapalnego.
Zarażono mnie gronkowcem złocistym
Myślałem, że w tym szpitalu nastąpi zwrot w leczeniu - jednak
myliłem się. Dopiero miesiącu po przyjęciu na oddział wykonano zabieg zamknięcia rany przeszczepem
krzyżowym - przyszyto lewą stopę do prawej łydki (w tej pozycji spędziłem 5 tygodni
zanim nogi były ponownie oddzielone).
Od momentu uszkodzenia tętnicy do zamknięcia "dziury" minęło 6 tygodni. Przez
cały ten okres kość pięty była na wierzchu i wskutek niedokrwienia częściowo
obumarła. Mało tego, tydzień po przeszczepie okazało się, że zostałem
zarażony gronkowcem złocistym (MSSA).
Z oddziału chirurgii plastycznej wypisano mnie w lipcu. Jednak
po niecałych 2 miesiącach spędzonych w domu wróciłem do szpitala na leczenie
gronkowcowego zakażenia kości. Tam przeszedłem zabieg oczyszczania kości. Po
5 tygodniach zostałem wypisany do domu. Posiew kontrolny był ujemny - bakterii
nie wyhodowano. Jednak radość była krótkotrwała. Już po 4 tygodniach od wypisu
kontrola poszpitalna wykazała obecność gronkowca. Miesiąc później zostałem
ponownie przyjęty na oddział.
W szpitalu spędziłem Święta Bożego Narodzenia i Sylwestra, przeszedłem kolejne dwa zabiegi
oczyszczania kości. Wypisano mnie po 9 tygodniach z otwartą raną. Lekarz zalecił
miejscowe leczenie - opatrunki z antybiotykiem sypanym bezpośrednio na ranę.
Pomimo miejscowego stosowania antybiotyku proces zapalny nie
ustąpił i stan pięty z dnia na dzień był coraz gorszy. Z powodu długotrwałego
braku obciążenia nogi nastąpiło odwapnienie wszystkich kości do stawu kolanowego.
Minął rok od wypadku, a w leczeniu żadnego postępu, noga była w gorszym stanie
jak w chwili wypadku. Powikłania były już na tyle poważne, że groziła mi
amputacja nogi. Zdesperowany zacząłem sam szukać informacji na temat gronkowca,
uzupełnienia leczenia, jakiegoś sposobu na zrost kości. Po prostu czegokolwiek,
co w tej sytuacji mogłoby mi pomóc uratować nogę.
Przebieg kuracji oczyszczającej
Odtrucie organizmu rozpocząłem 4 tygodniową kuracją
Polinesian Noni, dzięki temu
zostały usunięte toksyny po zastosowanych lekach przeciwbólowych, antybiotykach,
środkach nasennych. Na tym etapie oczyszczania organizmu towarzyszyły mi dolegliwości
związane z detoksykacją: gorączka, częste oddawanie moczu, luźny stolec, wystąpił
obrzęk stopy, z przetoki zaczęła wydzielać się ropa, martwicze tkanki i skrzepy,
wystąpiły zawroty głowy i kaszel - inny niż przy infekcji, nie spowodowany
bólem gardła.
Po 4 tygodniach kuracji Polinesian Noni zastosowałem
ParaProteX™, który wzmocnił mój układ
odpornościowy i bezpośrednio zadziałał na gronkowca złocistego.
Równocześnie z Polinesian Noni i ParaProteX stosowałem
AC Zymes,
który odbudował zniszczoną przez antybiotyki florę przewodu pokarmowego. Dodatkowo
w początkowym etapie kuracji zapobiegł wystąpieniu biegunek.
Kolejnym preparatem był Garlic Caps.
Ten preparat zastosowałem przede wszystkim ze względu na właściwości przeciwzakrzepowe - był
idealną alternatywą dla syntetycznej aspiryny protect.
Moja zmiażdżona pięta i odwapnione kości potrzebowały zwiększonej ilości wapnia,
dlatego do kuracji włączyłem
Strong Bones, który dostarczył niezbędnego
do zrostu i przebudowy kostnej minerału. Ze wzgledu na stan zapalny kości stosowałem
również chrząstkę rekina głębinowego - Shark Aid.
W celu przyspieszenia gojenia zastosowałem Vitamin E,
Chelated Zinc i C-500,
który również pomógł zregenerować się zmiażdżonej kości.
Efekty kuracji były niesamowite. Każda wizyta kontrolna
w szpitalu była krokiem naprzód. Kolejne zdjęcia rentgenowskie ukazywały jak
szybko postępuje zrost i regeneracja kości. Wkrótce lekarz
pozwolił mi chodzić przy pomocy tylko jednej kuli. Niedługo potem odrzuciłem
ją i po 6 miesiącach samodzielnie stanąłem na dwóch nogach.
Profilaktycznie suplementy stosuję nadal. Dodatkowo raz w roku gruntownie oczyszczam
organizm, by nie dopuścić do obniżenia odporności.
Jeśli Twoja walka z zakażeniem, infekcją jest bezskuteczna i nie widzisz
efektów to tą różnicę możesz zmienić. Jednak sam musisz o tym zdecydować. Z mojej
strony możesz oczekiwać fachowego doradztwa.
Historie kuracji
Gronkowiec złocisty MRSA
Nasza nieszczęsna przygoda z gronkowcem zaczęła się w październiku
2008, kiedy przewlekły katar oraz ból gardła spędzał nam sen z powiek.
Po kolejnych dniach złego samopoczucia postanowiliśmy zrobić wymaz z
nosa. Niestety okazało się, że wyniki nie wskazywały na nic dobrego,
bowiem w moich zatokach oraz zatokach moich dzieci (2 latka oraz 8
lat) zagnieździł się gronkowiec MRSA oporny na niektóre antybiotyki...
Pan Gronkowiec
Mam dwie córki: Martę 5,5 lat oraz Aleksandrę 3,5 roku. Od dnia urodzin
przechodzimy koszmar chorobowy. Dziewczynki nie mogły pić mojego
mleka - reagowały kolkami, wymiotami, zmianami skórnymi - nie piły również mleka
krowiego objawy jak wyżej.
Dodatkowo od wczesnej wiosny do późnej jesieni chorowały na katar, kaszel,
zapalenia zatok, gardła, zapalenia skórne, wysypki, wysokie gorączki, zaparcia,
wymioty - dzieci "leczono" antybiotykami i sterydami w ilościach...
Mam
czystą skórę twarzy
Od 01.06.2005 zaczęłam pracę jako asystentka stomatologiczna. Po pół roku od
rozpoczęcia pracy tj. grudzień 2005 na czole pojawiła się pierwsza swędząca
plama, która z biegiem czasu rozprzestrzeniła się po całej twarzy. Czerwone,
okropnie swędzące i opuchnięte plamy miałam później na szyi i prawej dłoni...
Udręka z gronkowcem w gardle
Mój problem z gardłem rozpoczął się już ponad rok temu. Jednak prawdziwy
dramat przypadł na sezon lata bieżącego roku. Gnębiły mnie uporczywe ataki
kaszlu, suchość gardła, duszność, kiedy kładłam się spać kaszel nasilał się.
Miałam uczucie obcego ciała w gardle. W międzyczasie odbyłam dwie wizyty u lekarza
rodzinnego i laryngologa. Przebyłam bezskuteczną...
Po lambliach nie ma śladu
W młodości dużo chorowałem, brałem antybiotyki bez żadnej ochrony w postaci
bakterii kwasu mlekowego - lekarz nigdy nie wspominał, aby były konieczne!!!
Mój system immunologiczny był osłabiony, nie zdawałem sobie z tego sprawy,
dopóki w wieku 17 lat nie zachorowałem...
Kobiecy problem
Większość z nas, kobiet, przynajmniej raz w życiu zetknęła się z grzybicą
pochwy. Mnie choroba ta nękała regularnie 2-3 razy do roku, a kolejnym nawrotom
nie pomagały żadne kuracje przepisywane przez mojego ginekologa. Jak się
dowiedziałam, przyczyn tej nieprzyjemnej "przypadłości" może być wiele
np. leczenie antybiotykami, stosowanie pigułek antykoncepcyjnych...


